Produkty typu fast food bardzo często pojawiają się w jadłospisach wielu (głównie młodych) osób. Przyczyn ich wyboru jest wiele. Najczęściej jednak, jadanie w barach szybkiej obsługi związane jest z rosnącym tempem życia oraz ich dostępnością, gdyż miejsca takie są bardzo rozpowszechnione, szczególnie w dużych aglomeracjach.

Najważniejszą cechą barów fast food jest to, że nie trzeba długo czekać na potrawę, którą dostaje się „od ręki”, dlatego też chętnie wybierają je osoby, które nie maja dużo czasu na posiłek. Dodatkowym atutem jest fakt, że nie trzeba wcześniej rezerwować stolika, czy długo zastanawiać się nad menu. Co ciekawe, kobiety najczęściej wybierają „fast foody”, ponieważ chcą zrobić sobie przerwę w gotowaniu. Jest to dla nich pewnego rodzaju nagroda. Dokonują jednak takiego wyboru rzadko, ze względu na chęć utrzymania szczuplej sylwetki. Innymi powodami wyboru barów szybkiej obsługi są chęć spotkania ze znajomymi, presja z ich strony lub moda. Ważny jest także smak oraz niewygórowana cena, a także różnorodność oferowanych potraw. Żywność typu fast food ceniona jest także w podróży.

Dlaczego nie warto sięgać po żywność fast-food?

Pomimo popularności i rozpowszechnienia barów szybkiej obsługi serwujących dania typu fast food należy pamiętać, że jest to żywność o niskiej wartości odżywczej przy jednocześnie wysokiej kaloryczności. Dominuje w niej tłuszcz i węglowodany proste, a brak jest cennych witamin i składników mineralnych oraz błonnika. Jedna porcja jest zdecydowanie bardziej kaloryczna niż standardowy posiłek spożyty w domu, a przy tym gorzej i na krótszy czas zaspokaja głód, co w rezultacie prowadzi do zwiększenia ilości kalorii spożytych w ciągu dnia.

Częsta konsumpcja żywności typu fast food niesie za sobą szereg negatywnych konsekwencji. Część z nich zaprezentowano z dużą dosłownością w filmie dokumentalnym „Super Size Me” (reż. Morgan Spurlock, 2004). Do najwcześniej odczuwalnych należą pobudzenie i nerwowość, po których pojawia się senność i zmęczenie spowodowane spożyciem ogromnych ilości węglowodanów prostych, które dają chwilowy, szybki skok energii, który równie gwałtownie spada. Dodatkowo, konsumpcji mogą towarzyszyć mdłości, wymioty oraz ponowny głód. W dalszej perspektywie, mogą pojawić się problemy ze skórą, ospałość, problemy z koncentracją, roztargnienie, wahania nastroju, przewlekłe bóle głowy, nadwaga i otyłość, a także problemy z erekcją u mężczyzn.

Co powoduje, że żywność typu fast food wzmaga przybieranie na masie ciała?

Rozmiar porcji

Powszechnie wiadomo, że im większa porcja tym więcej się zjada, szczególnie gdy jesteśmy bardzo głodni. Tę prostą zależność wykorzystały sieci barów szybkiej obsługi wprowadzając tzw. zestawy powiększone. W ten sposób w ciągu ostatnich 50 lat porcje podstawowe zwiększono nawet pięciokrotnie!

Słodkie napoje

Niezależnie od tego, co chcemy kupić, sprzedawca zawsze pyta nas czy życzymy sobie coś do picia. Pomimo dosyć szerokiej oferty (w której znajduje się także woda), w barach szybkiej obsługi najczęściej wybierane są napoje gazowane, zawierające od 27 do 305 gramów cukru. A napój to tylko dodatek do posiłku…

Wysoka gęstość energetyczna oraz zawartość tłuszczów

Wysoka gęstość energetyczna, czyli mała porcja zawierająca dużo kalorii. Przykład? Whooper, który waży zaledwie 274 gramy i ma 611 kcal, z czego 13% to tłuszcz, głównie nasycony. Hot wings – jedno skrzydełko to 30 gramów i 109 kcal, a w tym 63% (!) tłuszczu. Takich przykładów jest znacznie więcej i nie trzeba ich długo szukać.

Korzystaj umiejętnie

Chcąc bronić się przed negatywnymi komentarzami ze stron „żywieniowców”, w barach szybkiej obsługi coraz częściej możemy spotkać tabele wartości odżywczej oferowanych tam produktów. Konsumenci rzadko jednak mają czas, aby się z nimi zapoznać. Mają także niewystarczającą wiedzę aby dobrze zrozumieć oraz odnieść do siebie informacje, które przedstawiają tabele. Niewiele osób wie, że 500 kcal (czyli jeden Big Mac) to ok. 25% dziennego zapotrzebowania energetycznego dorosłego człowieka.

Inną taktyką było wprowadzenie „zdrowej żywności” w postaci sałatek. Owszem, zawierają warzywa i wyglądają kolorowo. Jednakże serwowane są z sosami na bazie majonezu, śmietany, co znacznie (i niepotrzebnie) podwyższa kaloryczność potrawy. A ze względu na specyfikę lokalu nie ma możliwości zamiany tłustego sosu na np. olej rzepakowy, czy oliwę z oliwek. Pozostaje nam jedynie zupełnie zrezygnować z sosu, na co, niestety, decyduje się niewielka rzesza klientów.

Bary szybkiej obsługi to trudny przeciwnik. Znajdują się na każdym kroku. A na naszej drodze „wyrastają” niemalże spod ziemi, szczególnie gdy jesteśmy głodni. Co pozostaje? Zrobić kanapki lub sałatkę w domu, zabrać jabłko, banana, czy jogurt do pracy i skonsumować je na drugie śniadanie, aby nie dać się zaskoczyć głodowi.


mgr Magdalena Szuchnik -dietetyk kliniczny. Absolwentka Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Prowadziła edukację żywieniową pacjentów warszawskich szpitali. Biegle włada językiem angielskim także w zakresie dietetyki.


dietetyk.m.galazka@gmail.com

Share.

5 komentarzy

Leave A Reply