Dior Sauvage - najważniejsza premiera marki Dior w 2015 roku!Mówiło się o nim od dawana – nowy zapach męski od Diora. Wszyscy z niecierpliwością czekali na premierę, by jak najszybciej móc rozsmakować się w jego kompozycji. Czy jednak w dniu premiery tego się spodziewali? Zawiódł, zaskoczył, czy może nie wywołał zbyt wielu emocji? O emocjach związanych z najbardziej wyczekiwaną premierą perfumeryjną roku w najnowszym artykule.

Jaki jest Dior Sauvage?

Dziki – słowo, które powinno przychodzić w pierwszym momencie na myśl tuż po aplikacji nowego zapachu Diora. Taki z założenia miał przecież być – świeża kompozycja,która manifestuje swoje właściwości już przez samą nazwę. Naturalne składniki (nuty soczystej świeżości bergamotki z Kalabrii i ambroksanu, który pochodzi od cennej ambry i uwalnia intensywnie drzewny akord) i precyzyjna receptura zainspirowana przez otwarte przestrzenie. Jak wskazuje sam twórca – François Demachy, inspiracją było dla niego: „Intensywnie niebieskie niebo, rozpostarte nad kamienistym krajobrazem skąpanej w gorącym słońcu pustyni”. Współczesny western chciałoby się powiedzieć. Jak w tym krajobrazie odnalazł się Johnny Depp i czy rzeczywiście zapach odpowiada całej tej otoczce?

Marketingowa strategia

Nie bez przyczyny Johnny Depp został wybrany na ambasadora tego zapachu. Idol kobiet jak i mężczyzn, owiany swoistą tajemnicą, idealnie wpisujący się w konwencję współczesnego westernu. Głęboki, autentyczny i szczery – bo taki powinien być mężczyzna używający Dior Sauvage. Czy cała ta otoczka jest wystarczająco przekonywująca? Nie dla wszystkich. Zapachowi zarzuca się toporność i zbyt dużą klasykę. Wiele osób mówi, że spodziewało się po Diorze czegoś bardziej ekscytującego. Jak zatem pachnie Dior Sauvage?

Dior Sauvage – klasycznie męskie perfumy

Sauvageto przede wszystkim drzewne nuty z domieszką, mało eleganckich sportowych akordów. Choć jego twórcy twierdzą, że do unikalnej mieszanki nowych perfum Diora zostały wykorzystane najdroższe możliwe składniki, jak w każdym reklamowym działaniu, sami musimy sobie wyważyć czy mija się to z prawdą czy nie. Od pierwszego rozpylenia czujemy jednak przyjemnie pieprzny zapach, o odrobinę lawendowo-skórzanym nasyceniu. Po czasie pojawia się kwaśna bergamotka i nieco zakurzona ambra. Osnuta kurzem być może właśnie dlatego, że perfumy mają uchodzić za takie, które powstały na poboczu amerykańskiej drogi przez pustynię w Teksasie? To mocna męska woń, która często porównywana jest z Bleu de Chanel. Chociaż oba zapachy się różnią, idealnie przypasują panom, którzy lubią klasycznie męskie perfumy, niekoniecznie wybijające się z tłumu. To ładny, ale bardzo bezpieczny zapach.

Share.

Leave A Reply