x

Sztuczne substancje niszczą skóręPo czym oceniamy kosmetyki? Najpierw zwracamy uwagę na opakowanie. Ono siłą rzeczy zapewnia pierwszy kontakt z produktem. Musi przyciągnąć naszą uwagę. Następnie koncentrujemy się na zawartości: konsystencji, zapachu, kolorze. Sprawdzamy, jak kosmetyk rozprowadza się po skórze, czy szybko się wchłania oraz czy działa w taki sposób, jak opisuje go producent. Po weryfikacji tych wszystkich elementów wyrabiamy swoją opinię. Czy jest to jednak odpowiednia kolejność, a obrane przez nas kryteria właściwe?

Producenci kuszą nas efektownymi opakowaniami, chwytliwymi hasłami, obietnicami rewolucyjnego działania. Wiedzą, że szukamy gwarancji skuteczności (nikt przecież nie chce ryzykować nieudanego zakupu), pięknego opakowania i zapachu kojącego nasze zmysły. Wiedzą to i wykorzystują. Jak się odnaleźć w gąszczu tych wszystkich komunikatów, aby dokonać właściwego wyboru?

Przede wszystkim musimy obrać inne kryteria oceny kosmetyków już na samym początku. Najlepiej pominąć całkowicie kwestie estetyczne. Niestety ładne opakowanie i piękny zapach nie oznaczają również piękna i odpowiedniej pielęgnacji dla naszej skóry. Poniżej przedstawiamy krótki opis najczęściej stosowanych sztucznych, szkodliwych substancji, które znaleźć można w większości popularnych kosmetyków.

Na pierwszy ogień idą parabeny. Są to środki konserwujące, zapewniające długotrwałą świeżość produktom kosmetycznym. Najczęściej stosuje się je w dezodorantach i antyperspirantach, ale znaleźć je też można w balsamach do ciała czy żelach pod prysznic. W opisie składu kosmetyków występują pod takimi nazwami jak: methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, isobutylparaben. Mogą one wywoływać zaczerwienienie, świąd oraz wypryski. Dłuższe stosowanie kosmetyków zawierających parabeny może prowadzić do powstania dermotozy okołoustnej oraz trądziku różowatego. Dlatego też nie zaleca się stosowania preparatów zawierających te składniki osobom, mającym skłonność do występowania ww. dolegliwości. Stężenie parabenów w kosmetykach waha się między 0,3 a 0,5 proc. (w Unii Europejskiej maksymalna dopuszczalna wartość to 0,4 proc.). W ostatnich latach trwają również badania nad możliwością wywoływania przez parabeny raka piersi u kobiet.

Inne substancje, które często można spotkać w kosmetykach to oleje mineralne. Podobnie jak parafina, to związki syntetyczne pozyskiwane w procesie destylacji z określonej frakcji ropy naftowej po jej dokładnym oczyszczeniu (stąd często nazywane są ropopochodnymi). Dlaczego szkodzą? Ponieważ tworzą nieprzepuszczalną powłokę na skórze. Co prawda nie przenika ona w głąb naskórka, ale sprawia, że aktywne składniki kosmetyków nie mogą się wchłonąć. Poza tym oleje mineralne zatykają pory, co prowadzi do zapalenia mieszków włosowych, powstawania zaskórników i innych zmian skórnych. Wbrew pozorom oleje mineralne mogą również wysuszać cerę, ponieważ nieprzepuszczalna warstwa hamuje produkcję lipidów odpowiedzialnych za ochronę przed utratą wilgoci. Zupełnie inaczej działają oleje naturalne, które nie tylko tworzą warstwę przepuszczalną, ale również same w sobie dostarczają cenne składniki naszej skórze. Na etykietach oleje mineralne oraz parafinę można znaleźć pod następującymi nazwami: Parafinum Liquidum (olej parafinowy), Petrolatum (wazelina), Cera Microcristallina (wosk mikrokrystaliczny).

Kolejnymi substancjami, które działają szkodliwie na naszą skórę są ftalany.W 2005 roku Parlament Europejski wprowadził zakaz wykorzystywania sześciu rodzajów ftalanów przy produkcji m.in. zabawek, produktów pielęgnacyjnych dla dzieci i niektórych kosmetyków. Przeprowadzone badania nad tymi substancjami pokazują, że mogą one mieć działanie rakotwórcze i toksyczne. Mogą powodować również zaburzenia w gospodarce hormonalnej organizmu. Jak wykazały testy, działają feminizująco na gruczoły płciowe u chłopców, których matki były narażone na działanie tych związków w przebiegu ciąży. W Unii Europejskiej zabronione jest stosowanie w kosmetykach ftalanu dibutylu i ftalanu dietyloheksylu (w USA – nie), ale brak jest uregulowań na temat pozostałych ftalanów. Substancja najczęściej stosowana w kosmetykach – Diethylphtalat (DEP) nie została wprowadzona na listę substancji zakazanych. Według niektórych źródeł jest ona przebadana i bezpieczna. Dlatego też, do tej pory niektóre firmy wykorzystują ją w swoich produktach, najczęściej w lakierach do włosów oraz perfumach. W czym tkwi największy problem? Otóż producenci nie mają obowiązku umieszczać tej substancji na liście składu produktu. Konsument zatem może czasem nie wiedzieć, czy kupuje kosmetyki zawierające ftalany, czy nie.

Zapach – na niego bardzo często zwracamy uwagę na samym początku, gdy mamy pierwszą styczność z kosmetykiem. Czy słusznie? Zazwyczaj piękne zapachy to zbiór różnych substancji syntetycznych. W składzie INCI najczęściej określane są pod nazwą „Perfum” jako składniki zbiorcze. Dużym koncernom nie opłaca się inwestować w naturalne substancje zapachowe, powstałe w wyniku destylacji parowej kwiatów, owoców, liści czy korzeni. Niestety, etykiety nie informują,czy zastosowana substancja jest naturalna czy sztuczna, określone są po prostu jako „Perfum”. Na masową skalę zazwyczaj wykorzystuje się zamienniki w postaci związków syntetycznych. Naturalne czy syntetyczne – każde z nich mogą wywoływać uczulenia i reakcje alergiczne. Do niezwykłej rzadkości należą kosmetyki, które wcale nie zawierają substancji zapachowych. Produkt ma wtedy zapach bardzo neutralny lub też lekko nawiązujący do głównego składnika naturalnego.

Kolejne elementy, które niekorzystnie wpływają na naszą skórę to sztuczne barwniki. Mogą one powodować nie tylko drobne alergie czy uczulenia, ale również poważniejsze dolegliwości skórne, np. egzemę. Tak naprawdę nie wnoszą one do produktu niczego przydatnego. Mają jedynie za zadanie sprawić wrażenie większej skuteczności działania produktu i większej intensywności aktywnych składników. Dlatego unikajmy kremów czy balsamów, zawierających substancje barwiące.

Szeroki wybór produktów oferowanych przez producentów może przysporzyć nas o zawrót głowy. Różne kolory, rodzaje, opakowania. Decyzja nie należy do łatwych. Szukając nowych produktów, sprawdzajmy ich skład. On w największym stopniu może zagwarantować, czy kosmetyk faktycznie będzie skuteczny. Spróbujmy również odejść od masowych produktów i wypróbować kosmetyki naturalne od mniejszych, polskich producentów.

Rynek kosmetyków naturalnych rozwija się coraz dynamiczniej. Niestety, mają one opinię drogich, przeznaczonych dla „wybranych”. W rzeczywistości kosztują tyle, co produkty znanych, światowych marek produkujących na masową skalę. Warto zatem skorzystać z nowego trendu, postawić na ekologię i spróbować nowych, naturalnych kremów, balsamów i innych substancji do pielęgnacji ciała.

Można powiedzieć, że nasz organizm jest przyzwyczajony do sztucznych składników. Przyjmujemy je wszędzie – w kosmetykach, jedzeniu. Czy naprawdę warto się skazywać na taki los? Zróbmy coś dla siebie i podarujmy swojej skórze prawdziwe, naturalne i przede wszystkim skuteczne produkty, które dostarczą nam tego, czego naprawdę potrzebujemy – radzi dr Sławomir Beszterda, właściciel marki Epona Cosmetics.

Firma Epona Cosmetics proponuje zupełnie nową serię kosmetyków naturalnych, bazujących na mleku klaczy. Produkty z serii Epona Skin & Body Care składają się w 99,2% ze składników naturalnych. Oprócz innowacyjnego składnika jakim jest mleko klaczy można znaleźć w nich takie substancje aktywne, jak: oleje ze słodkich migdałów, awokado, orzeszków macadamia, czy też skwalan roślinny. Dzięki specjalnie dobranym składnikom, produkty marki Epona są odpowiednie nawet dla najbardziej wrażliwej skóry. Seria Epona Skin & Body Care uzyskała srebrny medal na rozstrzygniętym 19 maja 2013r konkursie „Złota Pieczęć Natury” w kategorii polskich kosmetyków w obrocie detalicznym.

Więcej informacji o produktach Epona znaleźć można pod adresem:
www.epona-cosmetics.pl

Share.

Leave A Reply