x

Mięczak zakaźny

Mięczak zakaźny to wirusowa choroba skóry i błon śluzowych. Jak wskazuje nazwa, łatwo się nią zarazić. Do przeniesienia wirusa dochodzi przez bezpośredni kontakt (stosunki seksualne, dotyk, pielęgnacja dzieci), jak również przez używanie rzeczy należących do chorego (odzież, zabawki, ręcznik). Droga zakażenia często skorelowana jest z wiekiem chorego. Osoby w wieku produkcyjnym zwykle zarażają się przez kontakty seksualne z licznymi partnerami.

Mięczak zakaźny a antykoncepcja

Zdarza się, że mięczak zakaźny towarzyszy innym chorobom wenerycznym. Często współwystępuje z upośledzeniem odporności, zwłaszcza u osób chorych na HIV. Wirus jest łagodny i dlatego często chorzy nie szukają pomocy u specjalisty. Prezerwatywy nie chronią przed zakażeniem mięczakiem. Mogą jedynie minimalizować ryzyko choroby, ta jednak rozprzestrzenia się przez uszkodzony naskórek. Dzieci w wieku do 5 lat ulegają zakażeniu mięczakiem przez kontakt z chorym rówieśnikiem. Czasami opiekun lub rodzic przenosi wirus na dziecko przez czynności pielęgnacyjne. Dzieci często ulegają samozakażeniu. Drapiąc się przenoszą mięczaka na kolejne miejsca na skórze.


Objawy zakażenia mięczakiem zakaźnym

W większości przypadków zakażenie mięczakiem przechodzi bezobjawowo. Do zakażenia łatwo dochodzi w tych miejscach, gdzie miały miejsce otarcia naskórka. Okres wylęgania wynosi ok. 6 tygodni. Po tym czasie na skórze pojawiają się liczne grudki, oddzielone od skóry, o wielkości główki od szpilki. Z upływem czasu wielkość grudek zwiększa się, nawet do wielkości dużego ziarna grochu. Wypełniają się one perlistą cieczą. Swoim wyglądem przypominają brodawki, jednak mięczaki są bardziej odgraniczone, a środek zmiany posiada charakterystyczne „pępkowate” wgłębienie. U osób chorych na HIV zmiany mogą przyjmować charakter guzków olbrzymich, które w badaniu histopatologicznym ukazują komórki atopowe. Zmiany nie muszą powodować świądu. Z grudki po wyciśnięciu wypływa kaszowata wydzielina. Charakterystyczna jest lokalizacja grudek mięczaka zakaźnego. Zmiany mięczakowate występują zwykle na narządach płciowych. U kobiet zajmują wzgórek łonowy, z wargami sromowymi większymi, pachwiny i szparę pośladkową. U mężczyzn grudki pokrywają członek. Twarz, zgięcia łokciowe i kolanowe, klatka piersiowa i brzuch to miejsca charakterystyczne dla dzieci.


Leczenie mięczaka zakaźnego

Leczenie mięczaka zakaźnego to zwykle farmakoterapia. Miejscowo stosuje się podofilinę, azotan srebra, jodynę lub maści sterydowe. Doustnie podaje się cymetydynę. Leczenie farmakologiczne wymaga cierpliwości i wytrwałości. Należy śledzić wszelkie zmiany. Inne metody to krioterapia, laseroterapia i łyżeczkowanie zmian. Możliwe jest samoistne ustąpienie zmian chorobowych, jednak trwa to dłuższy czas. Po wyleczeniu pozostają nieliczne blizny.

Podziel się!

11 komentarzy

  1. Nasza przygoda z mięczakiem trwała prawie pół roku, od momentu rozpoznania! Córka zaraziła się mięczakiem prawdopodobnie na basenie. Nasz problem był o tyle ciężki, że od naszej córki zaraził się syn naszych dobrych znajomych. Tak naprawdę gdyby nie oni, leczyłabym córkę na alergię!
    Przypadkiem w trakcie rozmowy telefonicznej dowiedziałam się, że ich syn ma dziwną perłową krostkę. Krosteczka była w tym samym miejscu, gdzie dziecko skaleczyło się na zabawce mojej córki. Dodam, że było to kilka tygodni po skaleczeniu. . Koleżanka nie modła zaleczyć tego miejsca, po pewnym czasie rozpoznano mięczaka zakaźnego.
    Później zauważyłam, że krosteczki na brzuszku córki też są perłowe i wtedy sama zasugerowałam lekarzowi, co to może być. Diagnoza potwierdziła się. Niestety rozpoznanie trwało tak długo, że córka rozniosła mięczaka na cały brzuszek, pupkę, okolice majteczek i nogi. Mięczaków były 100tki! Pierwsza rada od lekarza: Wyciskać gazikiem i smarować fioletem – Nie wiem jak mogłam się na to zgodzić! Córka płakała, wyrywała się, błagała, prosiła, żeby przestać!
    Później wyczytałam na jakimś forum, że wystarczy przekłuć krostkę igłą, i posmarować fioletem. Cień nadziei, że może na śpiąco przekuje tyle ile się da i posmaruję. Niestety córcia była tak przerażona, że budziła się przy każdej próbie.
    Kolejna informacja, która do nas dopłynęła, nie pamiętam z jakiego źródła, to możliwość wymrożenia, ale dermatolog wybiła nam to z głowy. Za duża powierzchnia ciała była zakażona, a taki zabieg nie daje gwarancji, na całkowite wyleczenie.
    Koleżanka, której syn zaraził się od naszej córki dotarła do nowego preparatu, którym smarowało się każdą krostkę przez trzy dni, a później organizm sam zwalczał. Dodatkowo wyczytałyśmy na jakimś forum, że wirusa należy zwalczać również od środka. Byłam tak zdesperowana, że idąc do lekarza rodzinnego wręcz nakazałam przypisanie tego preparatu (lekarz nie znał tego leku, i poprosił mnie o dostarczenie mu ulotki – mam nadzieje, że ta wiedza pomoże innym dzieciakom) Przepisał nam również tabletki, których dawkowanie rozpisał chyba na trzy tygodnie.
    Dziewczyny i to dopiero pomogło, zauważałam, że krostki zamieniły się w strupki, które zaczęły odpadać. Po drodze, jeszcze wyskakiwały nowe mięczaki, ale nie zdążyły urosnąć jak już były posmarowane.
    Rok później córka miała ospę i przy próbie pierwszego smarowania, wpadła w panikę i przerażenie. Skończyło się płaczem i długim tłumaczeniem, że to nie będzie bolało. Piszę o tym dlatego, że doświadczenie z mięczakiem pozostało w psychice mojego dziecka i nie wiem, co zrobić żeby mogła zapomnieć o tym koszmarze.. Zastanawiam się dlaczego tak mało mówi się o tej chorobie u dzieci.

  2. Witam serdecznie . Śpieszę z informacją na temat walki z tym paskudztwem , jakim jest mięczak zakażny . Mój wnusio ” złapał ” to gdzieś !!!! , bo nie wiemy gdzie ( ma 5 latek ) . W naszym przypadku szybko lekarz postawił prawidłową diagnozę i nikt nie zdążył tego przejąć . Zaskoczył nas sposób leczenia zalecony przez lekarza , czyli brak leczenia !!!!! Leczone czy nie mięczak miał ustąpić do 2 lat !!!!!!!!!!!!! Bardzo pomogło nam forum internetowe osób , które miały to za sobą > Najlepszy , powtarzam !!! najlepszy sposób to kąpiele w wodzie z dodatkiem octu jabłkowego , a po kąpieli pozostawienie dziecka bez wycierania , a tym samym rozcierania tego w inne miejsca . Pokonałyśmy tego potworka w ciągu 2 miesięcy . Na 1/3 wanny wody wlewałyśmy szklankę octu i dorzucałyśmy zabawki , by maluch spokojnie spędził 20 minut w takiej kąpieli . POLECAM Z CAŁEGO SERCA !!!!!

  3. Mam nadzieję, że poniższa historia pomoże wszystkim zdesperowanym rodzicom w walce z tym wirusem.
    Nasza walka trwała 9 miesięcy a najgorsze jest to że większość lekarzy nie umiała nam pomóc a wiele informacji o wirusie mięczka zaczerpnęliśmy z forów internetowych.
    Nasza córka zaraziła się mięczakiem zakaźnym mając rok i 6 miesięcy. Prawdopodobnie źródłem zarażenia mógł być basen lub piaskownica.
    Walkę rozpoczęliśmy od wizyty u pediatry w przychodni . Pani doktor potwierdziła że to jest mięczak zakaźny ale ona nie podjęła się leczenia tylko skierowała nas do specjalisty dermatologa.
    Od Pani dermatolog z kolei dowiedzieliśmy się, że leczenie jest ciężkie i długie i to co może zaproponować to smarowanie jodyną oraz wyciskanie pojedynczych krostek. Przez ok. miesiąc czasu stosowaliśmy się do zaleceń jednak muszę przyznać że wyciskanie stosowaliśmy tylko na ciele i przez ten czas udało nam się wycisnąć 2 krostki lecz one po tygodniu na nowo powstawały. Poza tym córka delikatnie mówiąc strasznie się buntowała przy tych zabiegach.
    Po miesiącu zdecydowaliśmy się na wizytę u innej pani Dermatolog która potwierdziła diagnozę poprzedniczki i zaleciła zamiast jodyny i wyciskania stosowanie kremu ALDARA. Niestety i ta kuracja nic nie pomogła krostki robiły się bardziej jędrne i bardziej widoczne szczególnie w okolicach ust.
    Kolejny etap to stosowanie specyfików na własna rękę o których dowiedzieliśmy się z forów internetowych takie jak SolphaDermol, czy maści typu Antywir, Hascovir. I tym razem zabiegi okazały się bezskuteczne
    Po 6 miesiącach braku postępów w leczeniu mięczaka pojechaliśmy na konsultacje do pediatry który miał spore doświadczenie w zwalczaniu tego wirusa. Zaproponował kuracje, która w przeciągu 3-4 miesięcy miała zwiększy odporność organizmu córki, a potem organizm sam sobie miał poradzić z tym paskudztwem. (nie pisze nazw leków ponieważ wszystkie były na receptę gdyby ktoś potrzebował informacji o lekarzu to proszę o kontakt na toboz@o2.pl małopolska). Kuracja okazała się zbawienna po upływie 3 miesięcy w przeciągu 5 dni wszystkie krostki zniknęły. Najpierw zaczęły się robić coraz mniejsze by przekształcić się w strupki i zupełnie zniknąć. W kluczowym momencie choroby na ciele dziecka było ok. 20 krostek głównie na tułowiu, w okolicach narządów rodnych i ust.

  4. Nam pomogl syrop Isoprinosine. Dziala od srodka, wyrzuca wirusy z organizmu.
    Mieczak zostal rozpoznany w grudniu zeszlego roku przez dermatologa. Polecil Solpha dermol – najgorsze co moze byc. Corka plakala z bolu, pieklo ja strasznie. Nic nie pomoglo, wysypka coraz wieksza, popalolo skore.
    Potem masc Aldovara – nic.
    W internecie znalazlam bardzo duzo pozytywnych opinii o homeopatii.
    Bylismy na wizycie pod koniec stycznia, wywiad trwal 2 godz, zalecono Sulfur i Quentakhel. Po 2 tygodniach cos zaczeczelo sie dziac. Mieczaki jakby spuchly, popekaly i zaczynaly sie goic. Jednak pojawily sie nowe wykwity.
    Bylam zalamana.
    Znowu internet. Duzo osob stoswalo Thuja 1xtyg + Dulcamara 2xdziennie, wyniki jak wyzej.

    W koncu ktos polecil wlasnie Isoprinosine 3xdziennie – rewelacja. Na poczatku ostry wysyp, potem krosty nabrzmialy, popekaly. Smarujemy mascia homeopatyczna Homeoplasmine, skora szybko sie goi. Juz prawie nie widac krostek. Kuracja trwa 3 tyg. Zuzylismy 2 buteleczki syropu. Widze ogromne swiatlo w tunelu 🙂
    Mam nadzieje ze nie wroci to ohydztwo.

  5. Mam okropny problem, na wiosnę zauważyłam na dekolcie dwie dziwne krosteczki, wyglądały jakby maluteńkie poparzenie. Początkowo myślałam, że to jakieś ukąszenie i smarowałam żelem łagodzącym. Niestety nic nie pomogło a nawet jest gorzej! Parę dni temu zauważyłam, że te same krosteczki mam na dłoni i piersiach. Byłam wczoraj u dermatologa i dowiedziałam się, że mam mięczaka zakaźnego. Dermatolog zastanawiał się nad łyżeczkowaniem, ale na razie mam spróbować domowych sposobów. Tzn. wyciskać i smarować jodyną! Dziewczyny, pomocy! Czy tak ma wyglądać leczenia mięczaka? Jestem nauczycielką, obecnie mam wakacje ale za dwa tygodnie wyjeżdżam na kolonie. Dermatolog powiedział, że mogę zarazić dzieci. Czytałam też, że leczenie mięczaka zakaźnego trwa bardzo długo. Z tego co wy piszecie to nawet kilka miesięcy!

    • Ja mięczaka zakaźnego wyleczyłam tak jak napisałam wyżej, ale to było jakiś czas temu, więc może teraz są lepsze sposoby, co do leczenia mięczaka po przez wyciskanie to nie jestem przekonana. Należy robić to bardzo dokładnie bo możesz go roznieść. Wirus mięczaka zakaźnego rozwija się około 8 tygodni od kontaktu więc tak od razu nie widać wykwitów. Mięczak zakaźny jest trudny do rozpoznania i leczenia ale można go zwalczyć. Trzyma kciuki!

Zostaw komentarz.