x

Masaż Tajski – relaks dla ciała i duszyOstatnio spacerując z rodziną w centrum miasta otrzymałam na ulicy ulotkę. Zwykle ich nie zbieram, ale tym razem rozmawiając z teściową odruchowo chwyciłam ulotkę i trzymałam ją w ręce. Po chwili spojrzałam na jej treść i muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawiła. Elegancka ulotka dotyczyła nowo otwartego salonu masażu, oferującego masaże wykonywane przez tajskie dziewczyny. Po krótkim czasie stwierdziłam, że może warto kiedyś wybrać się na relaksujący masaż pleców, w końcu zdecydowaną większość czasu spędzam w pozycji siedzącej przy komputerze i ból pleców doskwiera mi dość często. Niestety wielu znajomych ostrzegało mnie, że masaż tajski nie do końca jest tym czym mi się wydaje, że jest to usługa dla panów. Jak się okazało w praktyce nic bardziej mylnego.

W kilku słowach, masaż tajski jest połączeniem akupresury i jogi pasywnej, wykonywany jest na stosunkowo sztywnym materacu nisko przy podłodze, lub na materacu średniej twardości na podwyższeniu (twardość zależy od rodzaju masażu). W Tajlandii  jako część medycyny naturalnej, ma bardzo duże znaczenie już od setek lat. Według teorii Tajów, celem masażu jest unormowanie przepływu życiowej energii przez ciało ludzkie, która oddziałuje na nasze wewnętrzne organy i zachodzące procesy.

Kiedy pojawiłam się pierwszy raz w salonie, przywitały mnie dwie sympatyczne panie, polska recepcjonistka oraz masażystka pochodząca z Tajlandii. Miły dla oka wystrój, odpowiednia gra świateł, woń egzotycznych zapachów oraz delikatna orientalna muzyka w tle, to wszystko z chwilą wejścia do lokalu wprowadziło mnie już w odpowiedni nastrój.

Wybrałam masaż tajski w formie tradycyjnej, po czym zostałam zaproszona do pomieszczenia, w którym miał być on wykonany. Masażystka zaczęła od umycia moich stóp, co w pierwszej chwili było dla mnie zaskoczeniem, ale jak się okazało w taki właśnie sposób zaczyna się cały rytuał masażu, a dla Tajki była to czynność oczywista i niekrępująca. Chwilę później, po przebraniu w luźne ubranie dostępne na miejscu, zaznałam czegoś, co przerosło moje oczekiwania. Oczywiście masaż zaczął się od pozycji leżącej na brzuchu, a przyjemny acz silny dotyk bardzo szybko mnie zrelaksował. Z czasem jednak lenistwo się skończyło i przybierałam wiele różnych aczkolwiek wygodnych pozycji, w trakcie których Tajka intensywnie masowała oraz wyciągała moje ciało. Doświadczenie masażystki mówiło samo za siebie, stosunkowo szybko znalazła ona bolące miejsca na plecach i poświęciła im więcej uwagi. Z uśmiechem na twarzy stwierdziła, że prowadzę zbyt siedzący tryb życia. Chwilę po masażu odpoczywałam jeszcze z ciepłym kompresem na twarzy, a następnie po przebraniu czekała  na mnie świeżo zaparzona zielona herbata w filiżance.

Wieczorem, tego samego dnia, czułam pewien dyskomfort w ramionach, o którym uprzedziła mnie masażystka już w trakcie masażu, jednakże następnego dnia pierwszy raz od dłuższego czasu obudziłam się wyspana, rześka i pełna energii jak nowonarodzona. Kolejne dni w pracy nie były tak męczące jak wcześniej, a noszenie w rękach torebki, torby z laptopem i zakupami nie stanowiły zbytniego obciążenia dla ramion i pleców. Polecam taką formę relaksu dla wszystkich tych osób, którzy podobnie do mnie, najczęściej pracują przy komputerze lub spędzają większość czasu w pozycji siedzącej. Masaż zbawiennie działa na plecy, skutecznie niwelując ich ból.

Mimo, że przyjemność do najtańszych nie należy, to jednak stwierdzam, że jest warta swojej ceny. Jeżeli Wam też masaż tajski kojarzy się z typowymi usługami dla panów, lub nie jesteście świadomi jak pozytywnie wpływa na ciało i samopoczucie, gorąco zachęcam Was do wypróbowania masażu chociaż raz, przekonajcie się sami i oceńcie!

Autor: Vanalai

Niniejszy felieton został przesłany przez naszą czytelniczkę. Ty również chcesz podzielić się spostrzeżeniami o otaczającym Cię świecie? Napisz do nas! Jeśli Twój tekst nas zaciekawi, opublikujemy go i odwdzięczymy się małą niespodzianką :) 
artykuly@kobietapisze.pl

Share.

4 komentarze

Leave A Reply