x

Kobieta pracującaZdarza się, że  aktywność zawodowa nie kończy  się na dniu roboczym. Pracownik pozostaje w stanie gotowości w miejscu wyznaczonym przez swojego pracodawcę. Taki czas zwany jest dyżurem, w trakcie którego pracownik oczekuje na sygnał do podjęcia pracy.

Nie jestem policjantem, lekarzem czy strażakiem. Mam 28 lat i pracuje w dobrze rozwijającej się branży reklamowej. Wrzesień, odrywam kolejny dzień w kalendarzu. Koledzy powracali już z wakacji. Przyszła kolej na mnie. Nie wiedzieć czemu zaczynam odczuwać dziwny stres. Wątpliwości. Czy to aby odpowiedni moment na dłuższy wyjazd? Mam ciekawą i dobrze płatną prace. Wymagającego i zawsze niezorientowanego pracodawcę.

Tegoroczny urlop postanowiłam spędzić w rodzinnej wsi, oddalonej o 500 km od miejsca, gdzie obecnie poszukuję własnego mieszkania. Stoję przed szafą pełna ubrań, i zastanawiam się gdzie ostano położyłam pokrowiec na laptopa. Powinnam zabrać też telefon służbowy, więc potrzebuję też miejsca na ładowarkę. Przynajmniej będę miała pewność, czy wszystko realizowane jest terminowo. Postanowiłam wyjechać wczesnym rankiem żeby ominąć korki.

Gdy parkuję w ogrodzie rodziców przypominam sobie o czymś:

– Jola? To ja Beata. Mam prośbę, możesz sprawdzić czy poczta do Zubika została wysłana?

– Tak, wysłałam jeszcze przed twoim wyjazdem

Mama wybiegła naprzeciw. Uściski, przytulanie..

– Dobrze, że jesteś, tak zmarniałaś! A po co ci ten komputer? Dziecko jesteś na urlopie! No już dobrze, chodź do sadu zobaczysz jak pachną jabłka, a tata zaniesie bagaże do twojego pokoju.

Jestem zmęczona, ale na wyjście do sadu zawsze mam siłę. Sprawdziłam czy mam telefon w kieszeni bluzy i ruszyłam za mamą. Rzeczywiście pachniało cudownie. Trawa była taka miękka, a jej zieleń (mimo późnego września) jeszcze soczysta i skąpana w słońcu. Brakowało mi tych zapachów i widoków. Zaniepokojona ciszą odruchowo wyjęłam telefon z kieszeni i zerknęłam na wyświetlacz. Nikt nie dzwonił. Telefon był jedyną rzeczą, która nie pasowała do tego wiejskiego obrazka.

– Czekasz na telefon? To ktoś ważny? Może wreszcie opowiesz nam o nim.

– Mamo! To tylko telefon służbowy.

Nie lubiłam przesłuchania mamy. Pewnie dlatego tak rzadko bywałam w tych stronach. Po powrocie do domu, w moim dawnym pokoju na biurku czekał już laptop. Tata nigdy nie zadawał zbędnych pytań. Tak naprawdę to chyba właśnie za nim najbardziej tęskniłam. Przebrałam się w wygodniejsze ubrania. Otworzyłam laptopa i sprawdziłam pocztę. Odpowiedź od Zubika trafiła również do szefa. Obaj zadowoleni. Mogę być spokojna. Odpowiedziałam jeszcze na kilka maili i postanowiłam przejść się po okolicy. Z jednej strony to miło, że pracodawca wie, że może na mnie liczyć. Z drugiej, zastanawiam się, czy ma świadomość mojego urlopu. Zajrzałam do pokoju taty:

– Kolacja!

Mamie, nie można się sprzeciwiać, dlatego wzięłam tatę pod rękę i, jak za dawanych czasów, już w korytarzu unosił się zapach szarlotki. Po kolacji..

– Wrócę za dwie godziny, zobaczę co słychać u Anki.

Przebiegłam kilka metrów, ale telefon zaczął wibrować. Nikt z pracy. Dzwoniła kobieta z biura nieruchomości. Jest dla mnie mieszkanie. Pięćdziesiąt metrów, z balkonem i w cenie, na którą mogę sobie pozwolić. Blisko pracy. Piętnaście minut tramwajem. Wspaniale, pomyślałam. Moja aktywność zawodowa nie zamyka się w piątek o 16-stej, ani w pierwszym dniu urlopu. Zawsze i w każdym miejscu jestem gotowa na sygnał. Czekam na wyzwania. Ta decyzja jest moim wyborem.


Autor: Kobieta_pracujaca

Niniejszy felieton został przesłany przez naszą czytelniczkę. Ty również chcesz podzielić się spostrzeżeniami o otaczającym Cię świecie? Napisz do nas! Jeśli Twój tekst nas zaciekawi, opublikujemy go i odwdzięczymy się małą niespodzianką :) 
artykuly@kobietapisze.pl

Share.

1 komentarz

Leave A Reply