x

Ciąża, błogosławiony stan, niezwykły okres w życiu każdej kobiety. Czas wielkich zmian, oczekiwania i niesamowitego poświęcenia. Wiele kobiet przeżywa go w bardzo szczególny sposób, katalogują każdy nowy kilogram, wszelkie dolegliwości, każdy ruch, kopnięcie czy bicie serca małego, nowego życia. Jednak są kobiety, dla których ciąża jest komplikacją, nieproszonym gościem w życiu. U niektórych budzi niechęć i obawy. Moja ciąża połączyła w sobie wszystkie dobre jak i złe zdarzenia…

Zbliżał się koniec drugiej klasy szkoły średniej. Myślałam, że po wakacjach wrócimy do szkoły i wszystko będzie kręciło się dla nas wokół matury i balu studniówkowego. Będziemy skupiać się na nauce, pisaniu prac, poprawianiu ocen i wyszukiwaniu niebanalnych kreacji i fryzur studniówkowych. Tak, owszem skupiałam się na tych wszystkich rzeczach, jednak pojawiło się jeszcze ‘’ono’’…  Zupełnie niespodziewanie, w nieodpowiednim momencie mojego życia… Była chwila radości mojej i partnera, moja radość pojawiła się głównie z powodu jego reakcji na tę nowinę. Były skryte plany na przyszłość, kolor ścian w pokoju dziecięcym… Jednak nie było pokoju, nie było przyszłości… Z każdej strony nie byłam sobą -w szkole jak zawsze wesoła, zawsze ze swoimi przyjaciółkami, którym też nie zdradziłam tajemnicy – tak bardzo tyję, przydałaby mi się dieta. Podobną wersję znają rodzice podśmiewając się też trochę z zaokrąglającej się córki… Dla jego znajomych byłam w ciąży bardzo chcianej i planowanej, cieszyli się razem z nim, a dla niego byłam wspaniała kobietą, która nosiła pod sercem jego potomka, wspaniałe uczucie! Tylko dla kogo? Na pewno nie było wspaniałe dla mnie… Kim byłam sama dla siebie? Oszustką. Oszukiwałam wszystkich i siebie również, ciągle wmawiałam sobie, że to nie jest ciąża, że nie ma tam żadnego dziecka, cokolwiek to jest to nie chce żeby była to ciąża. I tak tkwiłam w tym przekonaniu, wizytę u lekarza odciągałam jak tylko mogłam. Jego też oszukiwałam, że ja oczywiście u lekarza byłam…

I tak aż do siódmego miesiąca. W końcu przyszły tata nie wytrzymał już napięcia i postanowił poinformować świat o rzeczywistym stanie rzeczy. Reakcja rodziców? Mieszanka radości, złości i żalu, dlaczego im nie zaufałam i nie powiedziałam nic przez tyle miesięcy. Przyjaciółki rozżalone z tego samego powodu co rodzice, ale jakże radosne na wieść o tym, że zostaną ciotkami! Wydawało się, że wszystko już wraca do normy, że przyznałam się przed światem i przed samą sobą, że noszę w sobie życie, które niedługo przyjdzie na świat.  W szkole oczywiście spotkałam się z ostrą krytyką oraz podśmiewaniem ze strony uczniów i jakże wrogo nastawionej Pani dyrektor. Dzięki wielkiej pomocy nauczycieli udało się przetrwać ten czas. W marcu, nieco przed czasem przyszedł na świat mój syn. Wtedy już wiedziałam, że on jest właśnie tym czego najbardziej w życiu chciałam i pomimo tego, że był to zły czas, udało się. Rodzice, dziadkowie,  teściowie zajmowali się z wielką radością wnukiem,  ja zdałam maturę.

Nie jest to wesoła historia. Historia przyszłej mamy, która razem z najbliższymi przeżywa wspaniałe chwile, radość z każdego badania, zdjęcia, ruchu dziecka. Nie zawsze ciąża jest darem i wielką radością. Myślę, że wiele kobiet, szczególnie tych młodych, ma bardzo negatywne wspomnienia związane z ciążą, relacjami z innymi ludźmi w tym czasie, ale ludzie milczą, ponieważ przyjście na świat dziecka, nowego członka rodziny, łagodzi wszystko co spotkało nas złego…

 

Przedstawiona historia jest prawdziwa. Autorka wyraziła zgodę na publikację swojej historii na stronie Kobietapisze.pl. Kopiowanie zabronione!

Przeczytaj również:
Ciążowy pamiętnik -część 1
Ciążowy pamiętnik -część 2
Ciążowy pamiętnik -część 3 

Share.

1 komentarz

  1. Doskonale rozumiem uczucia autorki, nie z własnego doświadczenia a z przyjaciółki, która zaszła w ciążę i wstydziła się mnie i innym o tym przyznać. Miała tyle szczęścia, że wychowawczyni mocno ją wspierała i namawiała do tego resztę klasy.
    Powszechnie wiadomo, że w innych szkołach dyrekcja z uśmiechem pozbywa się takich dziewcząt ze szkoły. Bo zły przykład dają…

Leave A Reply