x

Browsing: Waszym zdaniem

Czytając ostatni felieton na Waszej stronie, zaczęłam zastanawiać się jak sprawa z noworocznymi postanowieniami wygląda u mnie. Uwielbiam tradycje, a zwłaszcza to uczucie oczekiwania na końcowe „bum!”. Te z efektownym zakończeniem, jak święta czy zdmuchnięcie świeczki na torcie, lubię najbardziej. Są jednak i takie, z których nic nie wynika, choć zapał początkowy i oczekiwania były wielkie.

Minuta po północy nagle mnie nie otrzeźwiła. Te, jakże bolesne dla mnie, sześćdziesiąt sekund uświadomiło mi, że JESTEM STARA! „Kolejny rok za mną” – pomyślałam patrząc na biegającego po sali męża, który z szampanem w ręku szukał osoby, która jeszcze nie doświadczyła wspaniałości jego noworocznych życzeń. „Pal licho kurze łapki i cellulit”- skarciłam się w myślach -„w końcu ważne jest na ile lat się czujemy, a nie ile mamy w metryce”. Zadowolona z pozytywnego finału mej autoterapii psychologicznej, popędziłam na parkiet wzrokiem przywołując do porządku męża, który rzeczywiście był żywym przykładem na moje spostrzeżenia odnośnie „czucia” i „metryki”.

Tak po prostu ciach! i po migrenie? Nawet nie śmiem o tym pomyśleć, a mowa żeby to stało się rzeczywistością. Jednakże cuda się zdarzają, to może i w tym kierunku stanie się coś niesamowitego. Coś, co odmieni szarość mojego migrenowego dnia.

„Święta są po to by ludzi jednoczyć, opłatkiem podzielić, miłością połączyć…” ten oto fragment wymyślonych przeze mnie życzeń odbijał się echem wśród moich znajomych, rodziny i osób, których numery z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu znalazły się w mojej telefonicznej liście kontaktów.

Lubię kiedy w domu jest ciepło i przyjemnie, za oknem wirującą płatki śniegu, a mróz skrzypi pod butami. Jak co roku tak i o tej porze snuje bogate plany na temat dekoracji i dań świątecznych. Przykre jest to, że zawsze dochodzę do tego samego wniosku: żadne święta nie dorównają tym z bajkowym świętom z dzieciństwa. Mimo, że w tym roku również doszłam do tego wniosku to z naiwnością dziecka postanowiłam spróbować. A może w tym roku będzie inaczej.

Mam mętlik w głowie. Nie wiem co czuje, co chce. Z jednej strony jestem szczęśliwa, a z drugiej zastanawiam się czy powinnam. Za dużo ostatnio się wydarzyło. Czy brat może mnie w ten sposób kochać. Czy jak mogę odwzajemnić miłość brata. Co mam myśleć o tak drogim prezencie od życia, czy powinnam go przyjąć? Nigdy nie przepuszczałam, że moje życie będzie tak wyglądać. Co mam zrobić?

Pukanie nie jest rytmiczne. Kilka puknięć, trochę szumu i stuknięcie. Pielęgniarka pozwoliła zamknąć oczy, ale spać nie będę. Przed położeniem głowy dostałam dwa koreczki do uszu i (tym razem) dodatkowo gąbki przy skroniach. Ma to zagłuszyć hałas i unieruchomić głowę. Na wysokości mojego wzroku jest małe lusterko, jak na przedniej szybie w samochodzie. Widać w nim jakieś cyfry oraz okno, za którym siedzą pielęgniarki. Dziś te ubrane na biało kobiety są w wyjątkowo dobrym nastroju. Jedna z nich przykryła kocem moje stopy. Uprzedziła, że może mi być zimno. Miło, że ktoś o tym pomyślał. Rok temu myślałam, że zamarznę.

Zdarza się, że aktywność zawodowa nie kończy się na dniu roboczym. Pracownik pozostaje w stanie gotowości w miejscu wyznaczonym przez swojego pracodawcę. Taki czas zwany jest dyżurem, w trakcie którego pracownik oczekuje na sygnał do podjęcia pracy.

– O! – udałam zaskoczoną, a po chwili zachichotałam. Wyraźnie widać , że tego oczekuje mężczyzna. Postawę ma dumną jak paw, po każdym moim przytaknięciu rozwijał jedno z piór. Kiedy wznosił kolejny z toastów, wykorzystałam sytuację i skłamałam, żeby ukradkiem sprawdzić która jest godzina.