x

Botoks równa się sukces– O! – udałam zaskoczoną, a po chwili zachichotałam. Wyraźnie widać , że tego oczekuje mężczyzna. Postawę ma dumną jak paw, po każdym moim przytaknięciu rozwijał jedno z piór. Kiedy wznosił kolejny z toastów, wykorzystałam sytuację i skłamałam, żeby ukradkiem sprawdzić która jest godzina.

– Ma pan bardzo elegancki zegarek – Mężczyzna poczuł się jeszcze pewniej.

Boże, już po północy. Policzki bolą mnie od sztucznej uprzejmości. Przeprosiłam i ruszyłam w kierunku szatni. Kolejki nie było więc w biegu ubrałam się i zaczęłam rozglądać za taksówką. Deszcz zacinał mi po nogach, a szpilki zatapiały się w kałuży. Jest taxi.

– Poproszę na  Wólczyńską 11.

Trzęsę się z zimna, mimo, że kierowca jest w krótkim rękawie. W takich sytuacjach cieszę się, że zdecydowałam się usiąść za kierowcą. Jest ciemno, a ja nie muszę nadrabiać dobrą miną. Kiedy zrobiło mi się cieplej, taksówkarz poinformował mnie, że jesteśmy na miejscu. Zapłaciłam nie czekając na resztę i ruszyłam w stronę windy. Nacisnęłam siódemkę i patrzyłam na zwiększającą się o piętro cyfrę.

Zdjęłam spódnicę, koszulę i rajstopy. Zmyłam płatkiem kosmetycznym makijaż i spojrzałam w lustro. Rozmazany tusz podkreślił sińce pod oczami. Nałożyłam mleczko na ręce i umyłam twarz. Popatrzyłam jeszcze raz na wrak swojej twarzy i zdałam sobie sprawę, że pod warstwą pudru kryły się zmarszczki. Zaczęłam się wykrzywiać. Uśmiechać, udawać pozytywnie zaskoczoną i poważną. Nie znoszę towarzyskich bankietów z kontrahentami, to im zawdzięczam wszystkie wgłębienia w skórze! Otworzyłam szufladę i zaczęłam przeglądać maseczki: nawilżająca, rozświetlająca, dotleniająca, odżywcza. Nie mam takiej przeciw zmarszczkom! To nie możliwe! Poddałam się i nałożyłam dotleniającą. Mam 10 minut. Przygotowałam sobie łóżko, nastawiłam budzik na 8:00 i wypiłam szklankę wody. Pod prysznicem zmyłam część zmęczenia i maseczkę. Nie zmieniło to jednak mojego odbicia. Przypomniałam sobie, że w jednej z gazet miałam próbkę kremu odmładzającego. Jest! W prawdzie dla wieku+40, ale lepszy też niż żaden. Wklepałam krem w okolice najbardziej pomarszczone i położyłam się spać. Następnego dnia rano, nie wiele miałam czasu na domowe SPA. Przetarłam tonikiem twarz, wklepałam nawilżający podkład, przypudrowałam nos, podkreśliłam oko i policzki. Godzinę później byłam już w pracy. Wszyscy wyglądali tak samo, zabiegani i uśmiechnięci.

– Marta wszystko ok? Dziwnie wyglądasz. – Super! Pomyślałam i odpowiedziałam:

– Tak,  zamyśliłam się, wszystko porządku. Gdzie znajdę dokumentację agencji Jakubiaka.

– Jest u ciebie na biurku.

Odpowiedziałam uśmiechem, nawet mnie to ucieszyło. Zaszyłam się w czterech ścianach i sprawdziłam w Internecie gdzie jest dobry salon kosmetyczny. Umówiłam się na jutro w godzinach popołudniowych na zabieg Age Defense trwający około dwóch godzin. Wreszcie odpocznę. Zadowolona zajrzałam do kalendarza. Nie! To nie prawda! Informacja o jutrzejszym spotkaniu z Jakubiakiem. Omówienie szczegółów projektu… Porozmawiamy o mojej pomarszczonej twarzy, o kurzych łapkach w kącikach oczu!

Odwołałam wizytę w salonie i załamana zabrałam się do pisania. Po pracy podjechałam do apteki, gdzie zaproponowano mi serię kosmetyków dla kobiet powyżej 35 roku życia. Czy nie jest za późno na takie zabiegi? Krem na dzień, krem na noc, maska i krem pod oczy. Moja skóra jest sucha, nieodżywiona i brakuje jej sprężystości. Zaczyna przechodzić w stan dojrzały i wymagający pielęgnacji. Nie mam pojęcia jak się za to zabrać przy tak napiętym grafiku. Co gorsze, czasami zastanawiam się, jak mój wygląd wpływa na przychylność (bądź jej brak) klientów. Czy młodsza twarz zapewniłaby mi podpisanie nowej umowy?

Przypomina mi się Kaśka. Razem zaczęłyśmy pierwszą pracę w agencji, po ukończeniu studiów. Nienaganna figura, blond loczki, czerwone usta i wypukłe oczy Kaśki powodowały, że nikt nie był w stanie oprzeć się jej projektom. Zdobywała klientów szybciej niż starsi specjaliści PR. Do czasu… aż zakochała się w jednym z nich i postawiła wszystkie karty na założenie rodziny. Po ciąży straciła cały swój urok, a zyskała 15 kilogramów. A Mirka? Pamiętam jak tuż po jej „przeniesieniu”, w biurze pojawiła się pani Jędrne Pośladki!

Czy mnie też czeka upadek z drabiny kariery? Czy przez zmarszczki z powodu ciągłego niewyspania zmuszona będę do zmiany pracy? Czy botoks równa się sukces?


Autor: Marta

Niniejszy felieton został przesłany przez naszą czytelniczkę. Ty również chcesz podzielić się spostrzeżeniami o otaczającym Cię świecie? Napisz do nas! Jeśli Twój tekst nas zaciekawi, opublikujemy go i odwdzięczymy się małą niespodzianką :) 
artykuly@kobietapisze.pl

Share.

8 komentarzy

  1. Emil

    Wygląd idzie w parze z pewnością siebie, ale niekoniecznie z doświadczeniem i oryginalnością pomysłów. Rozchichotane pośladki przyciągają (wiem coś o tym) tylko na chwile:)
    Natomiast wiedza, doświadczenie, bystrość są fundamentem trwałej współpracy

  2. Proszę mi wierzyć, że dobrą posadę nie zdobędzie się piękną twarzą, piersiami czy tyłkiem. Żaden pracodawca, któremu zależy na dobrym imieniu firmy, porozumieniu z klientami i zyskach nie zatrudniłby niewykwalifikowanej kadry, bez doświadczenia. Gdyby na CV najważniejsze było zdjęcie to w urzędach i korporacjach obsługiwaliby nas sami idioci!
    Patrzmy na to, kogo sobą reprezentujemy. Chcemy się pochwalić wiedzą, pokazać, że potrafimy ją wykorzystać w odpowiedni sposób.
    Jeśli rozmowa o pracę kręci się wokół tematu zainteresowań i wyglądu, to potencjalny szef szybciej zaprasza na kolację ze śniadaniem, niż do objęcia wymarzonego stanowiska.

Leave A Reply